Zadałem pytanie w temacie. Otóż w uzasadnieniu owego pragnę zasugerować, iż ludzie odbierają nas na zasadzie: "Powiem Ci kim jesteś jak Cię zobaczę" - i tak naprawdę jest. Teza - teoria i... praktyka: podarte jeansy, tatuaż wyglądający zza podkoszulki z logo zespołu Dream Theater czy Coma albo też Opeth, włosy krótko obcięte i na twarzy te szatańskie czarne okulary nie wspominając o bródce rzucającej się przecież tak bardzo w oczy. Kim jest ów człowiek? To tylko przykład, taki wzorzec jakim jest wielu z Was. Co z tego, zapytacie? Otóż niejednokrotnie takie wzorce są błędnie postrzegane przez świat - tzn ludzi tych takich, hm... "normalnych" nazwijmy ich dla zwiększenia ich EGO ;) Co sobą taki człowiek jak nasz wzorzec reprezentuje? Nic... jest marginesem zasługującym na potępienie. Wydawać by się mogło, iż żyjemy w świecie tolerancji. Hmm, tolerancji dla kogo?! Gdyby nasz wzorzec miał różową koszulkę i dziesiątki przypinek z tęczą to może by był uznany za inteligentnego? Nie, dziękuję! Nie chcę sprawdzać... wolę być uznanym za ćwierćinteligenta niż... wiecie kogo. Ostatnio ów wzorzec musiał udowodnić przed Sądem swoją podstawową inteligencję: został pozwany przez człowieka, który uznał go za brudasa, gówniarza i łobuza (cyt. dosłownie oskarżyciela) - wyłącznie za to jakim był człowiekiem: kocha muzykę, walczy o prawa zwierząt, żyje z bardzo dużym bagażem doświadczeń życiowych i inne takie... chodziło tu o kłamstwa jakimi oskarżyciel posłużył się by zawlec wzorzec przed Sąd... szczerze go nienawidzi, nienawidzi stylu bycia, uważa go za upośledzonego umysłowo, szykanuje go przylepiając mu do drzwi mieszkania anonimy... wszystko w imię "normalności". Na szczęście wzorzec nie poddał się, stanął przed Sądem gotowy do walki. Okazało się, iż odwagi zabrakło oskarżycielowi i wycofał się proponując ugodę. Dlaczego? Otóż dlatego, iż są wśród nas, wzorców ludzie potrafiący nas bronić: wzorzec miał świadków - wszystkich ludzi w swoim bloku jak się okazało: wszyscy stanęli za nim murem. Odwaga? Kłamstwo? Wzorce? O co chodzi w tym świecie?
Zapraszam do dyskusji na temat wyglądu zewnętrznego i doświadczeń z Oskarżycielami...
Hhhhmmm....Bardzo niedobrze
Hhhhmmm....Bardzo niedobrze się stało, że taka właśnie prosta, życiowa historia inspiruje do myślenia na poważny temat. Poważnie przynajmniej sformułowany...Powiem tak, to jak prezentuje się nasza powierzchowność, ta którą sami modelujemy nie ma nic wspólnego z naszym wnętrzem. Część ludzi konsumuje fatałaszki typu dresik, część typu marynara i krawat, inna część cokolwiek byle wygodnie, i część która na co dzień stroi się estradowo-rokendrolowo. We wszystkich tych grupach spotkacie alkoholików, mentalnych ludożerców, drobnych oszustów, wiernych słuchaczy radia z Torunia, modelarzy, niepalących, intelektualistów, poetów i psycholi....i gitarzystów. Co z tego??? Jeśli dresiarz zostawiłby miesięcznego pitbulla bez opieki a doniósłby na niego złośliwie i bez sensu punkowiec to byłoby w porządku????
Dres code nie może rządzić naszym myśleniem nadmiernie, to jakiej muzyki słuchamy, jest dla nas ważne, nie odcinajmy tylko kogoś z innymi uszami od tlenu w krwawej pomście za naszą inność, oryginalność i że stare baby się boją koszulek z rogacizną i płonącymi czachami....
Chuj w cycki temu całemu wartościowaniu ludzi.........Długie włosy w Polsce nie są żadnym wynalazkiem, ale jak ktoś buja się jak drug dealer, i cała jego postawa mówi "Zaraz komuś przyjebię madafaka !!!", to niekoniecznie dostanie pozew tylko w łeb....Właściwie chodzi mi o to, że ludzie są różni, pies to pies i sam zostawać też musi i w związku z tym z sąsiadami trzeba umieć się dogadać i takie tam, nie ma się co puszyć i pozłacać że się słucha paru fajnych kapel.
Obiel vel Obielator
Fantastycznie! Odrobinę
Fantastycznie! Odrobinę prowokacji i udało się: ciekawa dyskusja. Byle tak dalej... niemniej jednak powiem, iż motywem do napisania owego artykułu była moja prawdziwa przygoda z sąsiadem, który pozwał mnie do Sądu za to, iż wychowuję psa (spaniel angielski) który to został sam w domu na około 40 minut a ja w tym czasie poszedłem do sklepu... piesek miał około miesiąca i nijak nie dziwi fakt, iż zaczął wyć. Pierwszy wyrok otrzymałem z Sądu Karnego brzmiący: NAGANA!!! a drugie wezwanie na bliźniaczą rozprawę (wszak sąsiad próżnować nie zamierzał i założył mi sprawę prywatną) - sąsiad jest super specjalistą odnośnie prawa polskiego - przeszłość jasno określa jego teraźniejszość, stary system wartości jeszcze nie zginął i "Wszechobecny Dozór Sąsiedzki" działa... na drugiej rozprawie co się działo, opisałem tak z grubsza. Niemniej jednak wszystko przez to, iż na co dzień ubieram się mniej niż elegancko... zostałem zwyzywany od gówniarzy, łobuzów, hmmm... mniej cenzuralne słowa też? Bo nie wiem czy... nieważne ;) W każdym razie: Stary Ustrój Rządzi. Pozostawiam pole do dalszej dyskusji i cieszę się, że owa istnieje!!!
audi, vide, sile...
Cóż, sam osobiście strasznych
Cóż, sam osobiście strasznych przeżyć, które miały by naznaczyć moje młodzieńcze czasy piętnem bólu i rozpaczy póki co nie miałem ;). Fakt faktem, było kilka zjebanych sytuacji, ale ogół oceniam nieco nawet powyżej przeciętnej. Co prawda niedawno włoski przyciąłem (dalej mam długie, choć już grzywy rzuć z nudów nie mogę), bo zbyt dużo zachodu przy ich utrzymywaniu, ale nie powiem jednak... dalej idealnie nie jest. Może nie tak tragicznie, jak przedstawił to autor tekstu, ale wciąż trochę dziko. Spowodowane jest to oczywiście buractwem, kretyństwem i "yyy.... myśleniem" naszej "trój-paskowej braci". Miejmy nadzieję, że takowi wystrzelają się nawzajem, albo zrobi to za nich ewolucja. Póki co jednak wciąż są to tylko pojedyncze przypadki spowodowane pewnie po części tym, iż mieszkam w Bochni, czyli stosunkowo zadupiastym mieście.
Znacznie bardziej przejebane mają homoseksualiści dajmy na to. Wierzcie lub nie, ale ze mnie jest prawdziwy pacyfista i żyjący Budda, więc na prawdę, w niczym nie przeszkadza mi obecność jakiekolwiek człowieka, póki znajduje się ode mnie dalej niż pół metra. Do gejów i lesbijek nie mam nic a ich parady po prostu mnie nie interesują i postępując wg zasady "Nie czyń drugiemu co Tobie nie miłe" staram się tego nie komentować. Jak dla mnie jest o wiele więcej rzeczy, o które można by się w Polsce pokłócić niż to, kto kogo w co zapycha. To właśnie najbardziej mnie irytuje. Czy to naprawdę aż tak ważne, że "ktoś tam z kimś, kogoś, w coś, po coś"? Homoseksualista/-ka nie ma, chyba, na celu zapięcie każdej osoby, która przejdzie koło niej, prawda? To tak, jakby obawiać się, że będąc kobietą, winienem zwracać uwagę na każdego przechodzącego mężczyznę, bo wszyscy tylko marzą o tym, aby rypnąć mnie w czoko wbrew mojej woli. Dla mnie to po prostu czysty idiotyzm.
Co zaś się tyczy wszelkich innych mniejszości kulturowych/narodowych/wyznaniowych - tak jak to powiedział hipis..."są murzyni i czarnuchy", jednakże nie można nie zauważyć, że pewne zacietrzewienie przeciwko owym mniejszością, nie tylko w Polsce, ale też, żeby daleko nie szukać, w USA, wciąż istnieje i ma się dobrze. Oczywistym jest dla mnie, że należy z tym walczyć, ale zgodzę się też, że nie można się w to za bardzo wciągnąć, bo zaraz się okaże, że nasza skromna osoba ma najbardziej przejebane na calutkim świecie. Zapewne łatwo się w tej walce zatracić, co przynosi całkowicie inny do zamierzonego skutek. Zamiast pozytywnie nastrajać społeczeństwo do nadchodzących zmian, ludzie sami sobie srają pod nogi ich uporem jak i źle ukierunkowanymi negatywnymi emocjami. Dochodzi tu do tego, czego sami stali się ofiarą - do walenia stereotypami. Nagle każdy, kto z niesmakiem spojrzy się na to, że czule całuje się ze swoim chłopakiem staje się nikczemnym oprawcą a my jego i wszystkich wokół, bezbronną ofiarą. Tu przeca nie chodzi o to, żeby ludzkość, czy to facet czy kobieta, stała się taka jak ja, tylko aby człowiek nie zwracał uwagi na to, co w najmniej ważne u drugiej persony, czyli nasz kolor skóry, gusta muzyczne, upodobania seksualne, czy styl ubierania a skupił się na tym, co winno być na pierwszym miejscu, tj. naszej osobowości... Jakkolwiek całość by gejowsko/żydowsko/murzyńsko nie zabrzmiała, ja do żadnej z tych społeczności nie należę. To tak ku rozwianiu wszelkich wątpliwości. Sam ich nabrałem po przeczytaniu tego tekstu ;).
Pozdro!
Widzisz - masz 100% rację -
Widzisz - masz 100% rację - posługujesz się etosem wypracowanym w wyniku lat ewolucji kulturalnej - tylko problem pojawia się w momencie, kiedy chcesz obdarować tą wolnością kogoś, kto jej nie doceni:). Bo jeśli przestaniesz zwracać uwagę na działania niektórych środowisk, to dostaniesz po dupie raz dwa. Oczywiście, fajnie by było, jakby wszyscy tak myśleli, byłaby utopia. Ale murzynów w USA to nie lubię nie dlatego że są czarni, tylko dlatego, że u nich złodziei 10x więcej niż u białych. Zadam pytanie - kto z Was chciałby, żeby Wasza córka umawiała się z Cyganem? Zapewne nikt - a dlaczego? Bo Cyganie, przepraszam, Romowie, traktują kobiety jak gówno i nie stanowią zbyt ciekawej grupy. To przyzna każdy, a wtedy już wystawia się na oskarżenie o stereotyp. Skądś się to wszystko bierze, i nie zawsze wyłącznie z nieuzasadnionych teorii na temat jakiejś nacji. Polak to dla Niemców pijak i złodziej aut - i kurwa, jak tu nie wierzyć w to, skoro większość samochodów w Niemczech rzeczywiście kradną Polacy (wiadomo, że to element, ale - fakt jest faktem) a o skłonności do menelstwa to każdy z autopsji powinien wiedzieć najlepiej:)
Na zachodzie Europy toczy się dyskusja na temat noszenia zasłon przez muzułmanki - nie dlatego, że Zachód jest konserwatywny, tylko dlatego, że w niektórych dzielnicach gdzie w większości żyją Arabowie, zaczyna już się zmuszać wszystkie kobiety do tego, żeby w tych chustach zapierdalały. W Marsylii chłopaki otwierają szkoły Koraniczne uczące Szariatem, i naprawdę trudno się dziwić że Francuzi czy Niemcy czują się ciut zagrożeni, bo powoli robią się obcy we własnym kraju - i jak z tego wybrnąć? Jak pogodzić ideę tolerancji z sytuacją, w której pewnego dnia, jak prezydentem Niemiec zostanie Turek, to tolerancji zabroni?
Niestety, nie każdy potrafi zrozumieć wartości płynące z wolności i tolerancji, niektórzy chcą to wyłącznie wykorzystać dla swoich partykularnych celów - i dlatego póki co, taka piękna tolerancja "co mnie to obchodzi, to czyjaś sprawa" jest ciut nierealna, bo możemy obudzić się z ręką w nocniku. A co do "parady mnie nie interesują" - zapewne jesteś kawalerem, ja mam żonę i dzieciaka i zaczynam solidnie się martwić, z czym mój młody się zetknie jak podrośnie. Jak widzę MTV i program, którego celem jest zdradzić swoją dziewczynę, albo casting, w którym 14-latki paradują w podwiązkach i uważają, że "to ich atut, bo sa naturalne", albo jak wkurwiam się, bo w TV od 16 do 23 nie ma kompletnie nic do obejrzenia, to się zastanawiam, w co myśmy wdepnęli, i co za pokolenie nam wyrośnie. :) Naprawdę, muszę być podstarzały skoro mam takie myśli, i ciut przesadzam teraz - ale - podejście "machnąć ręką" troszkę mnie przeraża.
Rock and Roll, baranki!
Heh, nie żebym Ci coś
Heh, nie żebym Ci coś zarzucał Hipis, bo ciężko się znów z Tobą nie zgodzić, ale troszkę minęliśmy się chyba :P. Tak jak już wcześniej mówiłem, jestem tolerancyjny (a przynajmniej za takiego się uważam), nie bierny. Widzisz, podałeś tutaj kilka świetnych przykładów, przy których ciężko zachować milczenie i olać je moczem falistym. Co więcej, czegoś takiego robić się nie powinno. Jeśli mamy do czynienia z zachowaniami, czy praktykami, które mają na celu ograniczenie naszej własnej wolności w miejscu, które nazywamy swoim domem/krajem to jak najbardziej mamy pełne prawo o nasze przywileje walczyć. Nazwijmy to wyświechtanym już do cna frazesem "Zero tolerancji dla jej braku".
Tu raczej winniśmy się zastanawiać co ją ogranicza, a co daje względny spokój. Niestety, nie mamy prawdziwej demokracji, człowiek nie jest w 100% wolny i niezależny, bo oprócz nas są na tej planecie inni ludzie. Takiego stanu rzeczy nigdy nie osiągniemy, ale zawsze warto się postarać nad choć trochę lepszymi warunkami do życia. Wiesz, mi się zawsze marzyła sytuacja z "Imagine" Lennona, ale choć odległa, to w pewnej części do osiągnięcia. W jakiś sposób poczyniliśmy ku temu kroki - UE powoli się rozrasta, zostaje wprowadzona wspólna waluta, a póki co państwa dalej istnieją i mają się dobrze, dzięki czemu możliwe zachowanie jest ich indywidualnej kultury.
Wg mnie troszkę wyolbrzymiłeś problem mniejszości narodowych. Nazywane są one mniejszościami, bo jest ich po prostu mniej niż reszty ludności, prawda :P ? Poza tym, warto zaznaczyć, że we Francji nie panuje teokracja na co wskazuje choćby olbrzymi odsetek ateistów wśród ludności zamieszkującej Francję - ciocia Wiki mówi o nawet 38%, w porównaniu do których Islam ze swoimi 10% wypada kiepsko. Wątpię po prostu by znalazł się ktokolwiek, kto zagłosowałby na człowieka, który powie Ci, że za jakiego kadencji kobieta w końcu pozna swoje miejsce i bez chusty ani rusz, zaś każdy domownik winien zbudować wejście do swojego domu z drzwiami dwuskrzydłowymi - jedno skrzydło dla mężczyzn a drugie rzecz jasna dla kobiet. To chyba zbyt wielkie zmiany, aby można się ich było spodziewać bo jakimkolwiek społeczeństwie. Czy się to komuś podoba, kultura europejska kształtowana była o całkiem inne wartości niż ta z Turcji czy Arabii Saudyjskiej. Sytuacja z prezydentem, którą podałeś, chyba by nie przeszła.
Nie do końca, przyznam się szczerzę zrozumiałem umiejscowienie parad równości zaraz przed Twoim wywodem na temat chujności "stacji muzycznych" :P. To że trafił nam się jeden Justin Bober, nie oznacza chyba, że możemy obwiniać za to całą społeczność homoseksualistów - ich o spłodzenie takiego i innych tworów raczej posądzić nie możemy ;) . Dobra, załóżmy, że nie o to Ci chodziło ;) . Stan naszej kultury jest taki a nie inny z winy tego co serwują nam mass media właśnie. Przecież nie od dziś telewizor jest wyznacznikiem tego co jest "trendi", "dżezi" czy "czoki". Jeśli od młodego taki dorastający człowiek nie ma styczności z dobrą muzyką, filmem czy książką, to później z niego wyrasta to co wyrasta. Po części winni są też rodzice, którzy głęboko w dupie mają to, co dzieciak robi i to co czyta, ogląda czy słucha. Nie twierdzę, że w tym momencie młodego trza wrzucić do karceru i wrzucać mu tam tylko dobre i godne przeczytania książki, tylko, aby podrzucić mu to co wartościowe. Jeśli się tego chwyci, to elegancko. Jak mu to nie przypasi, to nie ma co go zmuszać, każdy ma prawo być taki a nie inny. Mi na ten przykład ojciec pokazał Sabbathów, Hendrixa, Beatlesów i Zeppelinów dzięki czemu sam się rozwinąłem w tym kierunku i w wieku już dość świadomym bo 16 lat podjąłem się nauki gry na gitarze, czego jak na razie nie żałuję ;). Powiem więcej, uważam się za w pełni wartościowego człowieka, bo niejako "pierdolę system" na własną rękę. Wystarczał tylko lekki bodziec, aby pokazać to, co zajebiste, fajne i ciekawe, a sam się zabrałem za resztę :).
Niestety więcej zrobić niż możemy obecnie, nie da rady. Nie spalimy MTV, nie wyrżniemy w pień redakcji Faktu, nie powybijamy górnych jedynek Feelom i innemu syfowi. Tak już niestety jest, jedyne, co zrobić można, to działać u źródła, czyli u młodzików, którzy nie za bardzo wiedzą co ze sobą w życiu począć. Więcej wiary w nas młodych! :D
Pozdro!
Co do prezydenta - to żaden
Co do prezydenta - to żaden nie powie, że ma w planie nałożyć babkom chusty na baniak - wręcz przeciwnie, demagogia polega na mówieniu ludziom tego, co chcą usłyszeć, a potem... robieniu swojego:)
Muzyczność wtrąciłem a'muzo, jako przykład syfu otaczającego nas dookoła, a Twoje przykłady na to, że stary podrzucił ci Sabbathów, Zeppelinów i Hendrixa świadczą o biedzie medialnej, bo to było kilkadziesiąt lat temu, a wciąż nie ma konkurencji:). Tym gorzej dla mediów, że starzy nie podrzucają czegoś ciut młodszego:). Oczywiście, jest kupa fajnych rzeczy - aczkolwiek dość smutne jest to, że rozrywka na poziomie staje się czymś elitarnym, a nie masowym - i w tym tkwi ból - amerykanizujemy się i dojdzie zapewne do sytuacji, kiedy owszem, będzie działać kultura "wyższa", cechująca jakieś 10-15% populacji, a reszta będzie napierać "Tańce z Gwiazdami" itp. A prościej jest dać coś więcej 10-15% ludzi, a reszcie po hamburgerze niż pierdolić się z całą, ambitną i świadomą populacją.
Francuskie proporcje prawdopodobnie, w ciągu 5-10 lat się odwrócą, jak się patrzy na skalę przyrostu emigrantów i "rodzimych", to niezłe kuku sobie mogą wyhodować. No i pytanie - dlaczego u nas nie ma stada Turków i muzułmanów? Ano, kolonii nie mieliśmy, i u nas socjal to śmiech - nie da się żyć na koszt państwa nic nie robiąc, to i nie jesteśmy zbyt atrakcyjnym krajem. A ktoś za ten ichni socjal płaci. i dlatego powoli "starzy" mieszkańcy zachodu zaczynają się wkurwiać, bo mało że płacą podatki na utrzymanie emigrantów, to jeszcze czują, ze może być niewesoło. Ja jestem mega-tolerancyjny, w każdym razie tak mi się wydaje, ale - uważam, że nie sposób dostrzegać niektórych rzeczy, które mogą w przyszłości namacalnej, czyli za naszego żywota, dość ostro rzutować na świat dookoła. Ja się z Tobą kompletnie zgadzam - bo masz absolutną rację z tolerancją - tak kurwa powinno być, aczkolwiek przyszłość jest mglista i wcale nie taka oczywista - bardzo dużo zależy od tego, co zrobimy ze sobą i otoczeniem, i dlatego warto mieć świadomość również zagrożeń, które niesie ze sobą skrajna tolerancja - po to, żeby w razie jakby co, superman z MO, Kapitan Żbik mógł zareagować:)
Co do młodych - oczywiście, w tym siła i nadzieja, i po to min. siadam codziennie rano i klepię niusiki, żeby w miarę własnych, skromnych możliwości próbować pokazywać to, co moim zdaniem jest warte uwagi - znam się jako tako na muzie rockowej, to i tym staram się parać. W formie, która odbiega (mam nadzieję) od stronniczego i nastawianego wyłącznie na zysk mass-medialnego mainstreamu. A im więcej osób zaliczy jakąkolwiek refleksję, która pobudza do samodzielnego myślenia, tym lepiej.
Ja dość optymistycznie patrzę w przyszłość, bo wiesz - byłem belfrem w Gimnazjum i pomimo tego, że zdarzały się kompletne muminki, żyjące tylko na poziomie "wypić, zaruchać, zajarać", to były tez super dzieciaki, które miały i luz, i mózg. I kurwa, róbmy jak najwięcej, żeby tych drugich było jak najwięcej. Co nie znaczy, że to się samo zrobi, ręcz przeciwnie - trzeba mówić i pokazywać, żeby ten głos był słyszalny. Jesteś tego najlepszym przykładem - chce Ci się napisać więcej niż "ale chujowe nudy" albo "ale zajebiste" - i oby w ludków mających poglądy i swoje zdanie przybywało. Ale miałeś starych, którzy podsunęli, a jak ktoś nie ma, to trzeba mu to umożliwić, czasem niestety, troszkę "tylnymi drzwiami", bo małolaty bardzo często mają zamknięte mózgi odgórnie, "bo nie" i chuj.
Tolerancja - tak, ale propagowanie dobrych wzorców, z uwzględnieniem niektórych podstawowych zasad - zawsze i wszędzie. Jaki sobie świat wypracujemy, w takim przyjdzie nam gnić:)
Rock and Roll, baranki!
"Mi się wydaje, że Polacy to
"Mi się wydaje, że Polacy to generalnie bardzo tolerancyjny narodek, tylko nie lubimy, kiedy ktoś za wszelką cenę o tej tolerancji chce wszem i wobec wykrzykiwać. " Coś w tym z pewnością jest, sam się na tym złapałem, nic do gejów nie mam, ale parady itp strasznie mnie wkurwiają...
ja zawsze Żydom współczułem
ja zawsze Żydom współczułem itp. , ale od kiedy wrzask podnosi się jak tylko nie przedstawi się izraelitów jako superbohaterów, wyzwolicieli, filantropów i dobroczyńców, to zaczyna mnie cała nacja autentycznie wkurwiać:). Oczywiście, nothing personal, ale poprzez własne działania chłopaki generują niechęć. Jak to powiedział ładnie Chris Tucker bodajże (murzyn) - "są murzyni i czarnuchy", murzyni normalnie żyją, czarnuchy się pieklą i powielają stereotypy - tak samo są geje i pedały, Żydzi i Żydziska, Polacy i chujowe Polaczki.
Rock and Roll, baranki!
To o murzynach i czarnuchach
To o murzynach i czarnuchach to był Chris Rock. Przezajebisty koleś i przezajebiste monologi ma.
http://www.youtube.com/watch?v=Ui6-Wc0PDc4&has_verified=1
Ziggy
Uczyłem się na Pieczewie i
Uczyłem się na Pieczewie i odbierałem tam świadectwo posiadając włosy do połowy pleców. Dziś to wspominam z uśmiechem na ryju, ale w tedy do śmiechu nie było. ;-)
btw. Co do "wyalienowania". Z osobistego doświadczenia wiem, że jak człowiek w porządku, to może mieć fiuta na czole wytatuowanego.
www.myspace.com/marsjasz77
Rockfan - ostatni azyl
Rockfan - ostatni azyl ludzkości. Dzięki chłopaki za te teksty, od razu lepszy stał się dzień =D (nawet prochy odstawie...)
A o co Wzorzec był
A o co Wzorzec był oskarżony?
Moim zdaniem naprawdę aż tak źle nie jest. Nie dramatyzujmy i nie generalizujmy - to, że są na świecie debile i pojeby, nie znaczy, że społeczeństwo automatycznie w masie tępi długowłosych. Co do gejów - troszkę to hipokryzją zajeżdża, bo piszesz o smutnym losie zaangażowanego pióracza, a pedziowi piszesz "nie, dziękuję" - jak tolerancja, to chyba dla wszystkich, nie? Na tym to właśnie polega, że każdy ma inne poczucie przyzwoitości i inną granicę wytrzymałości - metalowiec pęknie później niż moherowa babcia i co innego dla niego będzie "przegięciem".
Mieszkam w Olsztynie, i naprawdę, swego czasu swego rodzaju odwagą było pojechać z długimi włosami na dzielnicę Pieczewo, gdzie od łysych pojebów aż się roiło. Jeździłem tam do dziewczyny i miałem w plecaku czapeczkę z daszkiem, żeby schować pod nią pióra. Dzisiaj chce się z tego śmiać, ale mi kiedyś jeden palant połamał nos i przetrącił 3 zęby centralnie pod Ratuszem, o godzinie 19-tej. Bez zaczepek, po prostu podbiegł i zajebał mi tak, że aż mi glany spadły. Dzisiaj to jest pieśń przeszłości, chodzą sobie ludki z długimi włosami i żadnej sensacji nie wywołują. Ot, znak dziejów. A dzielnica spokojna, cicha, wręcz senna:)
A co do wspomnianego oskarżyciela i Wzorca - no jak pokazuje przykład, wszyscy stanęli murem za nim, no to raczej chyba napawa to zajebistą nadzieją, że pomimo jednego zjeba, ludzie nie pokierowali się złudą, tylko sercem, i zrobili to co trzeba, nie?
Mi się wydaje, że Polacy to generalnie bardzo tolerancyjny narodek, tylko nie lubimy, kiedy ktoś za wszelką cenę o tej tolerancji chce wszem i wobec wykrzykiwać. Idealny przykład to homofobia - geje zawsze funkcjonowali i nikt im domów nie podpalał, co najwyżej po cichu się podśmiewano, że "ten czy tamten lubi chłopców". Od kiedy na chama się wsadza ludziom do bani marsze tolerancji, Jacykowa, Piróga, Raczka i innych agitatorów, którzy drą się dookoła, że żądają równych praw (cokolwiek to miałoby znaczyć), to i ludzie automatycznie reagują na odwrót - jakby kazać Polakowi w formie ustawy codziennie chlać piwo, to by natychmiast wszyscy przeszli na abstynencję - nie lubimy jak ktoś każe nam myśleć za siebie.
Poza tym, jak ja idę sobie po mieście, i za każdym razem widzę tego samego pacana pod sklepem, który jak zwykle do mnie podejdzie i walnie tekstem "kolego, pożycz 50 gr bo na winko zbieramy", i tak non stop, w dodatku śmierdzi wińskiem, jest cały w liszajach i ma uwalone błotem szmaty na sobie, no to pomimo tego, że jestem rockandrollowcem, to jednak w duchu to dla mnie jest jebany brudas i menel, i nie będę dla niego robił wyjątku tylko dlatego, że słucha fajnych kapel. Relatywizmu moralnego nie unikniemy, bo każdy ma własny kodeks, różniący się od innych, a uniwersalnego brak. Niesie to ze sobą dobrodziejstwa zróżnicowania, ale i niestety również wiele wypaczeń.
Rock and Roll, baranki!
Dodaj swój komentarz