Niby codziennie się słyszy nazwy takie, jak DI-box czy preamp, a jak ktoś zapyta, co to jest, to odpowiedź jest jedna: yyyyy.... Spróbujmy "po polskiemu" wyjaśnić, czym to się żre i co to jest. Naturalnie z góry przepraszam fachowców - miało być krótko i zwięźle, a nie fachowo i terminologicznie. Cóż to zatem takiego:

Backline – inaczej „tyły” to po prostu nic innego, jak wzmacniacze gitarowe, klawiszowe + perkusja. To, na czym bezpośrednio gra kapela.

Frontline – inaczej „przody” to wszystko to, co służy do nagłaśniania backline'u. Generalnie są to kolumny i mikrofony, które stoją po bokach sceny + to, czym posługuje się akustyk – mikser, końcówki mocy, efekty, kompresory, monitory (odsłuchy) itp.
Rider - czyli wymogi techniczne zespołu. Porządny rider zawiera spis tego, co powinien przygotować akustyk, żeby nagłośnić kapelkę na przyzwoitym poziomie. Wypasiony rider posiada plan sceny. Buracki rider ma wiele wykrzykników, makabrycznie fachowe oznaczenia sprzętowe (najlepiej takie jak najdroższe) i zajebiście fachowe pojęcia w stylu "Monitor bez trójpunktowej korekcji na insercie nie ma prawa być!!!" - zwłaszcza, jeżeli zespół ma status lokalnej gwiazdki, a nie Rolling Stones i gra nie na Woodstock, a w knajpie "U Zdzicha".

DiBox – mała, przydatna skrzyneczka, dzięki której sygnał z gitary lub basu, który jest zazwyczaj niesymetryczny zmienia się w symetryczny, i można go spokojnie wpiąć w mikser i puścić na przody. Zbędny staje sie wtedy mikrofon. Bez tej skrzyneczki też będzie słychać instrument, ale po pierwsze brzydko, po drugie sygnał niesymetryczny ciężko zestroić z resztą (np. z bębnami i wokalem) – powstaje tzw. przygłos (buczy, pierdzi itp).
Preamp – czyli przedwzmacniacz. Teraz będzie młyn, proszę się skupić: jest to jakby mały wzmacniacz, który poprzedza właściwy, duży wzmacniacz. Jego główne zadanie to podniesienie słabego sygnału np. z gitary lub mikrofonu do poziomu umożliwiającego wzmocnienie go w lepszej jakości dźwięku przez większego kolegę. Są też preampy, które od razu „podrasowują” dźwięk, dzięki czemu duży wzmacniacz ma łatwiejszą robotę, bo dostaje od preampu gotowy, ładny, równy sygnał – nic, tylko wzmacniać:) Mają tak różny wygląd, że foty nie ma co wstawiać.

Przystawka aktywna – każdy wie, że jest, nikt nie wie, po kiego gitara ma baterię w środku:). Przystawki pasywne mają dużo zwojów, dzięki czemu są czułe na uderzenia, ale też i bardziej wrażliwe na wszelkiego typu „śmieci” i sprzężenia. Aktywna przystawka ma mało zwojów, jest mniej czuła i wrażliwa, ale układ w niej zawarty, właśnie zasilany z bateryjki, wzmacnia natychmiast ten sygnał, zanim jeszcze pójdzie on „po kablu”. Efekt – siła i czystość w jednym. Każdy, kto miał do czynienia z potwornymi sprzężeniami idącymi z pieca na pasywnych przystawkach wie, o czym mowa.

Trigger – nic innego jak czujnik + moduł brzmieniowy, stosowany w rocku głównie do udawania, że bębniarz jest lepszy, niż w rzeczywistości:P. Do bębna przyczepiamy czujnik. Pałker uderza w gary, czujnik wysyła sygnał do modułu brzmieniowego, który z kolei wysyła uprzednio wybrany przez nas dźwięk (sample) tam,gdzie chcemy. Czyli – możemy sobie np. wybrać piękną, brzmiącą idealnie jak Metallica stopkę, i taką właśnie będzie słyszeć publika przy każdym uderzeniu bębniarza. Ma to wielkie zalety – bębny zabrzmią ślicznie i bez zakłóceń, nie trzeba babrać się z mikrofonami, wystarczy wybrać gotowe brzmienie, i – do boju. Czasem na scenie, częściej w studiu, stosuje się dodatkowo urządzenie wyrównujące wszelkie nierówności. Jeżeli bębny są „triggerowane” to znaczy, że mają nałożone brzmienie właśnie z banku brzmień + są automatycznie wyrównane, żeby każde uderzenie było co do sekundy. Co prawda troszkę to trąci oszustwem, ale w tej chwili robi tak 90 % zawodowych wykonawców, także...

Equalizer – jest to sprytne urządzenie, które potrafi dodać, lub ująć tonów w określonym paśmie brzmieniowym. Jeżeli gdziekolwiek zobaczysz gałki podpisane „treble”, „middle”, „low” - to jest właśnie equalizer – dzięki niemu można dodać, lub ująć basów itp. Proste prawda?

Pyta, multicore – wielostrumieniowy kabel mikrofonowy i nie tylko. Zamiast ciągnąć 30 kabli po glebie, bierzemy jeden, za to gruby, z 30 wejściami i wyjściami po drugiej stronie:P. Genialne, proste, drogie jak cholera.

Przody aktywne – kolumny, które mają od razu w środku wzmacniacz. Nie trzeba targać końcówek mocy – z miksera wychodzi się kabelkiem od razu na kolumnę, i można grać. Ułatwia życie, choć kolumna aktywna nie ma tak ładnych brzmień, jak pasywna, no i ciężka jest, jak cholera.
Feedback – cholernie wkurzający efekt akustyczny, który w skrócie polega na tym, że: dźwięk wpada w mikrofon, wzmocniony wylatuje z kolumn, odbija się od ściany i ponownie wpada w mikrofon. Przez to bywa czasami, że ktoś gada w mikrofon a słychać, jakby jednocześnie gwizdał. Akustyk, który umie wyciąć feedback bez utraty brzmienia wokalu, to „miszczu”.

Tuner – małe, nieużywane przez 90% muzyków w kraju urządzenie, którym można nastroić gitarę niesłyszalnie dla publiczności – działa na zasadzie wyczuwania częstotliwości drgań struny i częstotliwości dźwięku.
Ciąg dalszy nastąpi, jak wpadnie mi do łba więcej pojęć. A może ktoś ma jakiś pomysł? :P
Bardzo mi się podoba ów
Bardzo mi się podoba ów tekst, czekam na następne części. ;-]
Dodaj swój komentarz