Menzura, mili moi, to nie nazwa morskiego potwora. Nie jest to również egzotyczna potrawa z mięczaków, ani imię bohaterki antycznego dramatu. Mianem tym bowiem określamy coś niesłychanie ważnego, co w decydujący sposób wpływa na to, czy gitara stroi, czy nie.
Menzura to po prostu czynna długość struny. Tłumacząc łopatologicznie – ten kawałek struny, który drga i wydaje dźwięk – czyli – znajdujący się między siodełkiem (szczeliny przy główce gitary) a mostkiem (na dole:P).
Im struna krótsza, tym dźwięk przez nią wydawany będzie wyższy – przekonać można się o tym podczas gry – wszak dociskając strunę do określonego progu skracamy jej długość, przez co dźwięk brzmi wyżej. Im bardziej tą strunę poprzez dociskanie skracamy, tym mniejsze stają się odległości konieczne do „przeskoczenia”, żeby podwyższyć dźwięk o ton – dlatego progi w miarę wędrówki w górę gryfu nabite są coraz bliżej siebie. Gitara wysoka jakościowo bliska jest ideału – progi umożliwiają wydobycie jak najczystszych dźwięków w każdej pozycji na gryfie.

Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie fakt, że każda struna jest innej grubości. Mało tego – każda struna zachowuje się inaczej będąc nastrojoną do różnych dźwięków. Gdyby dało radę zrobić tak, że wszystkie druty byłyby identyczne, menzurowanie gitary pod kątem strun nie byłoby konieczne. Niestety – struny różnią się między sobą grubością, poszczególne marki również mają swoje własne fochy, dodatkowo, nie każdy stroi gitarę klasycznie – jeden woli zejść do D, drugi z kolei woli zdropować strój. I – zaczynają się problemy. Gitara nie stroi, albo – da się wystroić z grubsza na niskich progach, zaś kompletnie rozjeżdża się na wyższych. 90% grajków po prostu stwierdza - „chujowe wiosło mam” i przechodzi nad tym do porzadkiu dziennego. Jakieś 9% podejmuje walkę, i idzie do lutnika, który naturalnie od razu stwierdza konieczność szlifowania lub nabijania progów, bo „gitara chujowo zrobiona”. I kasuje na parę słonych stówek. Prawda zaś jest o wiele bardziej banalna – w 9 na 10 przypadków winne jest niewłaściwe menzurowanie gitary.
Sami sobie wyobraźcie – cienka struna o grubości 0,09 będzie się przecież kompletnie inaczej zachowywać na poszczególnych progach niż grubaśna 0,14. Poza tym – nawet taka sama struna, obniżona powiedzmy z E do D będzie mieć od razu inną twardość i inne napięcie, a zatem – również będzie inaczej się dociskać na progach, a co za tym idzie – pojawią się minimalne różnice w jakości strojenia na poszczególnych progach.
Weźmy sobie taki przykład - bierzemy strunę E i sprawdzamy jak stroi uderzona pusta i jak stroi na 12 progu (pełna oktawa, czyli ten sam dźwięk całą „gamę” wyżej). Załóżmy, że jest idealnie. Teraz obniżamy ją do D – okazuje się, że idealne strojenie diabli wzięli, bo na pustej jest ok, ale – na 12 progu już nie mamy idealnego D, tylko ciut za wysoko. Najlepiej sprawdzać to tunerem. Przykład jest bardzo stereotypowy – ale mniej więcej daje pojęcie o rozbieżnościach wynikających z niedokładnej menzury. A teraz – jak rozwiązać ten problem? Ano, wystarczy nieznacznie wydłużyć menzurę struny strojącej do D. Po ponownym jej nastrojeniu, okaże się, że i w zerowej pozycji, i na 12 progu teraz już stroi! Podobnie zachowuje się struna grubsza od poprzedniczki. Bierzemy 6-tkę o grubości 48 i zamieniamy ją na powiedzmy, 56 żeby mieć większe pierdolnięcie. Okaże się, że w porównaniu do 48-ki, 56-tka będzie na 12 progu „łapać” o wiele wyższy dźwięk niż pożądane E. Po wydłużeniu menzury, będzie ok – po prostu 56-tka musi być nieco dłuższa, żeby „wyrobić się” ze złapaniem właściwego dźwięku.
No dobrze – ale jak wydłużyć tą menzurę? Bardzo prosto – w 99% gitar służy do tego osprzęt mostka. Oczywiście, poszczególne typy i modele gitar mogą się różnić sposobem regulacji menzury (inaczej się ustawia mostek prosty TOM, inaczej vintage, inaczej floyda – o tym w drugiej części), ale – należy to czynić, bo jest to absolutną podstawą strojenia!
Zdołować Was bardziej? Już wiemy, że obniżenie strojenia z E do D wymaga regulacji menzury pod nowy strój. A co jeśli nie zmieniamy wysokości stroju, i zostajemy przy tym samym, a zmieniamy po prostu strunki? Ano, jeśli są to dokładnie te same druty tego samego producenta, jest szansa, że nowe struny „wpasują się” idealnie w ustawioną menzurę poprzedniczek. Ale – to troszkę marzenia ściętej głowy. Na ogół, niestety, zawsze i tak warto jest „podkręcić” to i owo, żeby mieć pewność, że wiosełko będzie stroić. A już NA PEWNO trzeba ustawiać menzurę w sytuacjach, kiedy:
zmieniamy wysokość stroju (np. obniżamy całość do D)
dropujemy gitarę
zmieniamy grubość strun (np. komplet 9-46 na 11-52)
zmieniamy jedną, trzaśniętą strunę na nową, nie od kompletu
regulujemy pręt gitarowy
podwyższamy lub obniżamy mostek
Ba, żeby już w ogóle życie było do dupy – najlepiej w ogóle sprawdzać menzurę jak najczęściej – te same struny po dłuższym okresie użytkowania mogą stracić sprężystość, i zacząć zachowywać się inaczej, niż świeże. Dodajmy do tego jeszcze wpływ temperatury i wilgotności i już naprawdę możemy zacząć szykować sobie pętlę na szyję. Na szczęście jest rozwiązanie – odrobina wprawy i menzurowanie zajmuje chwilkę – o tym, jak to bezkolizyjnie i bezboleśnie zrobić, w następnej części poradnika. A każdemu przestraszonemu dedykuję jedną z prawd objawionych – żadna gitara nie stroi idealnie, jest to niemożliwe samo z siebie. Zdrowy rozsądek jest wskazany tak samo przy zauważaniu, że nie stroi, jak i przy dążeniu do idealnego strojenia. Chłodna głowa i kompromis są tu jak najbardziej wskazane.
Jeszcze słówko o ograniczeniach konstrukcyjnych – gitary na ogół występują w dwóch wersjach menzury – Les Paule i im podobne mają menzure 24 ¾ cala, inne gitary – 25,5 cala. Im bardziej chcemy zjechac ze strojem w dół, tym dłuższa menzura będzie przydatna - wiadomo – im grubsza struna i niższy strój, tym bardziej trzeba będzie menzurkę wydłużać. W pewnym momencie może się okazać, że w mostku brakuje już miejsca, żeby wydłużyć strunkę jeszcze bardziej. O problemie tym mogą się przekonać zwłaszcza miłośnicy bardzo mocnych dropów – np. do H (czyli min. ja). Bardzo, ale to bardzo ciężko, a na ogół niemożliwe jest to do osiągnięcia w gitarach z menzurą 24 ¾. Trudno też to zrobić na gitarach ze skalą 25,5. Gitary dedykowane do takich strojów mają menzurę barytonową – 27 cali. Miejcie to na uwadze przy doborze sprzętu – pozwala to uniknąć wielu nerwów i bólu zębów związanych z sytuacją, gdy gitara jest wymarzona, zajebista, śliczna, z genialnym tonem – tylko że nie stroi:).
Dodaj swój komentarz